niedziela, 22 marca 2015

Rozdział 5

Po skończonej rozmowie postanowiłam iść coś zjeść.
Wybrałam kawałek ciasta cytrynowego.
Gdy go zjadłam to później pozmywałam naczynia.
Wróciłam do oglądania.
Wziełam telofon w celu przeglądania instagrama.
Nie wiem czemu ale jakoś byłam bardzo zadowolona z tego spotkania z Jasiem...

Nie wiem jak,ale zasnęłam na kanapie.Obudziły mnie promyki słońca rażące w moje oczy.
Podniosłam się i zobaczyłam swoją mamę siedzącą obok mnie.
-Hej mamo!-powiedział do niej z uśmiechem-Która godzina?
-Hej córuniu.Jest 7:40-odpowiedziała.
Wstałam i poszłam się ogarnąć.
Umyłam włosy,nabalsamowałam swoje ciało i wyszłam z łazienki.
Oczywiście byłam w ręczniku.
Podeszłam do szafy i wybrałam ubrania.
Zdecydowałam się na czarną bluzkę bez ramiączek,czarne rurki,szpilki takiego samego koloru,białe kolczyki perełki i naszyjnik typu obroży też czarny.
Położyłam ciuchy na łóżko i powędrowałam do łazienki wysuszyć włosy.
Zajęło mi to 30 minut.Odrazu wziełam ze sobą ubrania i czystą bieliznę.Włosy związałam w wysokiego kucyka.I mój lekki makijaż.
Nagle zadzwonił telefon.
Odebrałam go.
-Halo?-spytałam
-Hej piękna-odpowiedział mi bardzo znany głos
-Skąd do cholery masz mój numer?!-krzyknełam
-Mam swoje sposoby...Masz czas dzisiaj się spotkać?
-Nie wiem...Oddzwonie.Ok?
-Ok.Pa pa mała-pożegnał się.
Tak to był Jaś.
Zdenerwowałam się trochę,ponieważ martwiło mnie to skąd na prawdę on zna mój numer.
Położyłam się na łóżko.
Myślałam o tej rozmowie.
Następnie wzięłam telefon do ręki i zapisałam jego numer.
Nie wiem kiedy,ale zasnęłam.
Obudziła mnie moja mama.
-Lara idziesz ze mną do sklepu?-spytała się radośnie.
-No mogę iść-uśmiechnełam się do niej.
Ubrałam tylko szarą bluzę.
Komórkę dałam do kieszeni.

Gdy byłam z moją rodzicielką w sklepie zauważyłam znaną mi sylwetkę.
-O nie tylko nie on...-pomyślałam.
Nie dawno z nim romawiałam.
Ominełam go szerokim łukiem.
Miałam nadzieję,że mnie nie rozpozna,ale głupia ja spojrzałam na chwilę na niego.A on puścił mi oczko.

W sklepie byłam jeszcze z jakieś 15 minut.
Wsiadłam z mamą do samochodu i wruciłyśmy do domu.
Kiedy weszłam do domu odrazu pobiegłam usiąść na kanapę i zadzwoniłam do Ani.
-Tak słucham?-odebrała
-Hej Ania chciałabyś do mnie przyjść?
-Jasne!Będę za 10 minut!-odpowiedziała i rozłączyła się.
Zaśmiałam się do siebie.
-Mamo,Ania do nas przyjdzie zaraz.-powiedziałam do niej
-A niech przychodzi.Zje z nami obiad.

Rzeczywiście minęło równo 10 minut a do mojego domu zapukała Ania.
Przywitałyśmy się i powędrowałyśmy do salonu.
-Dzień dobry-powiedziała moja przyjaciółka do mojej mamy.
-Dzień dobry. .Będziecie jadły pizze?Bo to zrobiłam tylko na obiad.
-Ok-odpowiedziałyśmy.

Moja rodzicielka wyjęła talerze i dała na nich po 2 kawałki pizzy.Do picia przygotowała nam sok wiśniowy.
Powiedziałyśmy jej,że zjemy na górze,w moim pokoju.
Jadłyśmy go w ciszy.Tą ciszę przerwała Ania.
-Ej a co z tym Jasiem?
-A lepiej nie pytaj.Dzisiaj rano do mnie zadzwonił,spytał czy bym się z nim nie umówiła...-odpowiedziałam
-To na co czekasz?!To jest mega ciacho,a ty mu odmawiasz?!
-Żeby było to takie proste...
Skończyłyśmy jeść i odłożyłyśmy talerze na biurko.

Przez 20 minut rozmawiałyśmy o gwiazdach,modzie i plotkowałyśmy.Jak przystaje na dziewczyny.
Oczywiście jak nasze spotkanie nie mogło odbyć się bez zdjęc?No właśnie nie  mogło.
Naszą "sesję" przerwał SMS.
Od kogo?Chyba wiadomo.
Nie?Przecież oczywiste,że to był Jaś.
-No co czekasz?Czytaj!-namawiała mnie przyjaciółka.
W SMS'ie było napisane:
"Hej piękna,masz czas spotkać się dzisiaj ze mną?Bo miałaś chyba do mnie oddzwonić,ale zapomiałaś.
Jeśli nie to rozumiem,ale wiedz,że m ie się nie wystawia..."
W tej chwili mnie to zatkało.Nie miałam ochoty na to.Szybko odpisałam mu,że nie mogę.
Położyłam głowę w poduszki.
-Co się stało?-spytała ze smutkiem moja przyjaciółka.
W tym momencie podniosłam się z łóżka i usiadłam na kanapę,która znajdowała się po lewej stronie łóżka,i włączyłam telewizor.
-Nic...poprostu czasami mam dość tego wszystkiego...
-Wszystkiego czyli czego?-nadal się dopytywała.
-Życia,miłości i szczęścia...
-Niby dlaczego?-Ania usiadła obok mnie.
-Pamiętasz Martina?
-Tak...
-Pamiętasz co on mi zrobił?...
-No tak,ale...-odpowiedziała z smutkiem.
-Jakie "ale"?!Ja nie chcę się z powrotem zakochiwać i przeżyć znowu to samo...-wybuchnełam z płaczem.
-No dobrze....-przytuliła mnie.
Łzy spływały mi po policzkach.
Przytuliłam się do Anii.
Siedziałyśmy tak z 10 minut.
Kiedy się trochę uspokoiłam,wziełam ramkę z zdjęciem.
Na zdjęciu byłam ja i moje kuzynki.
-Dlaczego ich tu teraz ze mną nie ma....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bardzo was przepraszam za moją wielką nieobecność na blogu,ale miałam naprawdę duże i smutne powody,że mnie nie było.
Umarła przyjaciółka mojej cioci...
Jeszcze jutro/dzisiaj (8 kwiecień) mam urodziny.Mam nadzieję,że mi wybaczycie ;_; :)
Instagram:instagram.com/kylizzle.my.nizz
Pytajcie♥:ask.fm/klaudii777

wtorek, 3 marca 2015

Rozdział 4

Kiedy go czytałam to na początku był wodoczny napis "To nie będzie tylko jeden list".Nie zrozumiałam tego dokładnie.Na końcu było napisane "Be my babe".Był też podpis tylko,że on był zamazany i nie czytelny.Ja go poprostu nie rozumiem.

Włożyłam list do koperty.Ciągle rozmyślałam o nim.
Kto to mógł by być?-Zadawałam sobie pytania w myślach.

Po chwili spojrzałam na telefon. W celu zobaczenia godziny.                   -Co?!1:00?!-krzyknełam-Tak długo myślałam nad tym cholernym listem?!.Odrazu pobiegłam do łazienki umyć się.

I zaczął się kolejny piękny ranek,a ja nie byłam w dobrym humorze.Wstałam i zrobiłam poranną toaletę.
Tym razem ubrałam jasno różowy sweter,który był dla mnie jak sukienka.Pod swetrem miałam tylko specjalne białe bokserki,które wyglądają jak spodenki.Miałam na sobie jeszcze jasne cienkie rajstopy dobrane do mojego koloru skóry.I oczywiście białe szpilki.A włosy? Związałam w kitke.Tylko,że tym razem nie miałam grzywki.
Sama nawet nie wiedziałam dlaczego tak się "wystroiłam",ale taki styl mi się nawet podoba.
Zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły.
Słuchając muzyki troszkę nuciłam piosenki.
Ale przypomniałam sobie o tym liście.
Czy ja mogę w końcu o tym nie myśleć?!-ppmyślałam.

Przekroczyłam próg szkoły.Zobaczyłam stojącą Anię obok szagek.
Poszłam w jej kierunku.
-Hej Lara!-krzykneła a potem mnie przytuliła.
-Hej kochana!-odzajemniłam uścisk.
-I co?wymyśliłaś kto może jest tym twoim wielbicielem?-spytała
-Nie-burknełam.
Jeszcze chwilę gadałyśmy.Zadzwonił dzwonek i poszłyśmy na lekcje.
Gdy siedziałam w ławce czułam na sobie czyjś wzrok.Podniosłam wzrok do góry.Zobaczyłam,że to Jaś tak się na mnie patrzy.Popatrzyłam na niego i uniosłam jedná brew do góry a on puścił mi oczko.Ja na to tylko przekręciłam oczami.
Tym razem lekcje naprawdę szybko minęły.
Stałam przy szafkach oglądając na telefonie różne strony.Nagle poczułam ręcę na moich biodrach i,że ktoś przytula mnie w talii.Obróciłam głowę do tyłu.To był Janek.Odrazu wyrwałam się od niego jak poparzona. 
-Ej skarbie co się dzieję?-powiedział.
-Nie mów tak do mnie! Ja ciebie wogóle nie znam!-krzyknełam.            -To poznasz.-oznajmił-Pójdziesz ze mną do restauracji coś zjeść?-spytał.
-No niech ci będzie...-odpowiedziałam.

Razem z Jasiem poszliśmy do wybranej przez niego restauracji.
Zajeliśmy swoje miejsce.
Nagle przyszła kelnerka.
- Dzień Dobry, mogłabym przyjąć wasze zamówienie?-spytała
-Ja poproszę pierogi po meksykańsku i do tego sok pomarańczowy-powiedziałam swoje zamówienie
-Ja to samo-odpowiedział Jaś kelnerce.
Uniosłam jedną brew do góry.

Z perspektywy Jasia:

Postanowiłem zamówić to do ona.Może wpadne jej do gustu.
Ta dziewczyny mi się cholernie podoba.Ale jest uparta.
-Seksownie dziś wyglądasz- powiedziałem do niej i mrugnołem okiem.
-Aha?-odpowiedziała.
Trochę jej odpowiedź mnie zdenerwowała,ale próbowałem tego nie pokazywać.
-Może...Opowiesz coś o sobie?-spytała.
-Opowiem...Po co?-odpowiedziałem-Dowiesz się mała coś o mnie w między czasie-spojrzałem się na nią.
-Twoja sprawa-burkneła.
Kelnerka podała nam nasze dania.
Zjedliśmy je dość szybko.Nagle przyszedł mi bardzo dobry pomysł.
-Masz ochotę przyjść do mnie?
-Co?! Ledwo się znamy a ty już mnie do swojego domu chcesz zabrać?!-krzykneła.
-No dobrze.Nerwusiu-Powiedziałem to śmiejąc się.
Ona odpowiedziała mi to spojrzeniem "zabiję cię dupku".
Wyszliśmy z restauracji.
-Odprowadzisz mnie do domu?-usłyszałem jej głos.
-No jasne!-dałem jej szybką odpowiedzieć.
Szczerze ona była tylko do zabawy.Jak te inne puste laski.Ale ona miała coś w sobie takiego czego opisać noe mogłem.
-Przestań o niej myśleć.Masz się tylko z nią zabawić i koniec!-Mówiłem w swoich myślach.

Kiedy dotarliśmy do jej domu ona nagle powiedziała:
-Dzięki za wspaniały dzień!Ale i tak nie myśl,że będę twoja debilu.-uśmiechneła się do mnie,stojąc przed drzwiami do swojego domu.
-Zobaczymy...-puściłem oczko w jej stronę i poszedłem w stronę do domu.

Perspektywa Lary

Weszłam do swojego domu z uśmiechem.
Mojej mamy jeszcze nie było więc miałam dużo czasu dla siebie.
Włączyłam telewizor.Zobaczyłam,że leci mój ulubiony serial.
Oglądając go ciągle rozmyślałam o Jasiu.
Czy ja się w nim zakochałam?
Nie...To niemożliwe.
Nagle zadzwonił mój telefon.
Poszłam odebrać.To była moja przyjaciółka.
Oczywiście,że musiałam wszystko jej opowiedzieć.
Po skończonej rozmowie postanowiłam iść coś zjeść.
Wybrałam kawałek ciasta cytrynowego.
Gdy go zjadłam to później pozmywałam naczynia.
Wróciłam do oglądania.
Wziełam telofon w celu przeglądania instagrama.
Nie wiem czemu ale jakoś byłam bardzo zadowolona z tego spotkania z Jasiem...

sobota, 28 lutego 2015

Rozdział 3

Gdy tylko wyszłam na próg i zeszłam ze schodów,usłyszałam,że ktoś za mną idzie.Zaczęłam powoli biec.A osoba za mną też zaczynała to robić.
Czułam,że ktoś lub coś mnie dogania i...

Chwycił lub chwyciło  mnie za ramię.Próbowałam się wyrwać,ale gdy tylko się odróciłam to zaniemówiłam.
-Czemu tak się wyrywasz laseczko? Zboczeńcem nie jestem.Spokojnie-powiedzial chłopak,który zaczepił mnie wtedy kiedy wkładałam książki.
-Może powiesz jak masz na imie?- zapytałam go z zdenerwowaniem.
-Jaś.A ty piękna?
-Lara-odpowiedziałam
-Piękne imię...- gdy powiedział te słowa jego ręcę skierowały się do moich końca pleców.Jak to poczułam to odrazu się odsunełam i poszłam prosto do domu.

Po przyjściu do mojego domu odrazu pobiegłam na górę,myśląć tylko i wyłącznie o tym co sie stało w szkole.
Położyłam się na łóżko z głową w poduszkasz.
Leżałam tak z 10 minut i wszystko przemyślałam.Następnie wziełam się za odrabianie lekcji i znowu minęło 10 minut.
Do domu przyszła moja mama i zaczęła robić obiad.Więc zeszłam na dół z nią pogadać,ale nie miałam zamiaru mówić jej o sytuacji z Jasiem.
-Hej mamo!-przywitałam się z moją rodzicielką-Wiesz może kiedy tato wraca z Szwecji?- zapytałam.
-Myśle,że za miesiąc będzie wracać.-Odpowiedziała.
No tak mój tato ma dużo pracy ostatnio,ale utrzymuje z nami bardzo dobry kontakt:dzwoni do nas lub rozmawiamy na skype.
Na obiad mama zrobiła kulki mięsne z sosem pomidorowym.Zjadłam je ze smakiem.
Po obiedzie poszłam oglądać telewizje.
Gdy była już godzina 22:00 poszłam się myć i odrazu chciałam jak najszybciej iść spać,bo byłam zmęczona tym całym dniem.

Obudził mnie dźwięk budzika.Wstałam z łóżka i jak co rano była poranna gimnastyka.
I to co robiłam zawsze po niej to pójść się odświeżyć i ubrać się.Popędziłam do łazienki i ubrałam się,uczesałam włosy i oczywiście mój lekki codzienny makijaż.Dzisiaj ubrałam czarną bluze z białym nadrukiem,granatowe spodnie i białe,ale tym razem długie conversy.Jeśli chodzi o fryzure była to kitka tylko tym razem zrobiłam sobie loki na końcówkach włosów.
Oczywiście co to byłby za dzień bez śniadania? Zjadłam moje ulubione ciastka do mleka.
Wziełam plecak i poszłam do szkoły.
W drodze do niej słuchałam swoje ulubione piosenki,starając się ich nie śpiewać,żeby uniknąć sytuacji co zaszła w wczoraj.
Leciała moja najbardziej ulubiona piosenka:"Popular Song".Jednak to było silniejsze odemnie zaczęłam ją nucić i trochę podśpiewując.
Przed wejściem do szkoły zdjełam słuchawki i weszłam po schodach.

Gdy zobaczyłam Anię odrazu do niej pobiegłam.
-Hej!- krzyknełam
-O cześć Lara!-również krzyknęła.
I tak rozmawiałyśmy jakieś 5 minut czyli do dzwonka.
Dzień zapowiadał się naprawde fajnie,ale przypomniałam sobie o tym,że przed moją ławką siedzi Jaś.
Kiedy weszłyśmy do klasy to z ciężkim westnieniem usiadłam na miejsce.
Przed tym gdy siadałam poczułam,że ktoś dotknął mojego pośladka.Można było się łatwo domyślić kto to.
Spojrzałam w jego stronę a on mi póścił oczko.Ja tylko przewróciłam oczami.

Szybko minęło lekcje.
I bardzo się z tego ucieszyłam.
Ponieważ nie mogłam już z nim wytrzymać.
Ale zostały mi i Ani zajęcia dodatkowe z biologii.
Wybrałyśmy się do gabinetu.
Lecz gdy szłam z przyjaciółką korytarzem,zobaczyłam,że ktoś kręci się przy mojej szafce.Widziałam po sylwetce,że to chłopak ale reszty nie,ponieważ miał na sobie czarną bluzę i kaptur na głowie.
Szczerze trochę się zdenerwowałam.

Przez zajęcia starałam się o tym zapomnieć.
Ania zobaczyła moją minę.
-Coś się stało?-spytała.
-Co? Nie nic.wszystko jest ok.-odpowiedziałam.
Po 45 minutach lekcji już była ta pora iść do domu.
Razem z moją przyjaciółką poszłyśmy odłożyć książki.
Czyli kierunek do szafek.
Kiedy otworzyłam szafke to zaniemówiłam.Była tam koperta z napisem "Dla Lary❤".
Ania zobaczyła moją minę.
-Co się stało Lara?-zapytała.
-Widzisz to?!-pokazałam jej kopertę.
-Od kogo to może być?!
-Laro jak to nie wiesz?To pewnie od twojego tajemniczego wielbiciela.-powiedziała.
-No,ale kim jest ten wielbiciej?.-byłam znowu trochę zdenerwowana.
-Nie wiem.Może to ten Jaś?-zaproponowała.
-Raczej nie.To nie w jego typie.On zaczepia też inne dziewczyny.Spójrz.-pokazałam palcem na Jasia,który widocznie filtruje z jakąś blondynką.
-Wiesz...Inni chłopacy też ciebie "podrywają" więc masz z kilku podejrzanych.-powiedziała.
-Racja.Ja musze już iść.Trzymaj się kochana!Pa!-pożegnałam się.
-Pa!-pomachała w moją stronę uśmiechając się.
Kiedy wracałam do domu ciągle oglądałam tą kopertę i myślałam kto to może być.
Byłam już w domu odrazu pobiegłam na górę otworzyć list.
Gdy go otworzyłam i przeanalizowałam dokładnie kopertę i kartkę byłam zdziwiona.

Kiedy go czytałam to na początku był wodoczny napis "To nie będzie tylko jeden list".Nie zrozumiałam tego dokładnie.Na końcu było napisane "Be my babe".Był też podpis tylko,że on był zamazany i nie czytelny.Ja go poprostu nie rozumiem.

piątek, 27 lutego 2015

Rozdział 2

Po drodze śpiewałyśmy po zwrotce "One Last Time".Gdy nadeszła moja kolej śpiewania usłyszałyśmy,że ktoś za nami idzie.To był chłopak.Złapał mnie za ramię powiedział:
-Ładnie śpiewasz
Razem z Anią byłyśmy przestraszone

Gdy się odwróciłyśmy nikogo nie było.Ale spojrzałam przed siebie i ujrzałyśmy sylwetke i tył tajemniczego chłopaka.Miał na sobie szarą bluzę i szare dresy.Postanowiłyśmy iść za nim,zapominając o szkole.Gdy dotarłyśmy do miejsca tam gdzie zatrzymał się chłopak to obadły nam szczęki.
-Jak to?! On chodzi do naszej szkoły?! Od kiedy!?-krzyknełam do Ani
-Może jest nowy?-odpowiedziała mi przyjaciółka.
Weszłyśmy do środka,kierując się do naszych szafek.Nagle zaczął dzwonić dzwonek na lekcje.Poszłyśmy więc w stronę klasy.
Gdy byłam już w klasie to usiadłam na swoje miejce.
Ania siedziała ze mną.Po 5 minutach do klasy weszła nauczycielka matematyki.Szczerze to całkiem lubiłam ten przedmiot mam w końcu z niego 5 i 4.
Nauczycielka rozpoczęła lekcje,nagle dzwi od klasy się otworzyły.A za nimi był chłopak,którego trochę się przestraszyłam.
-To on!-szepneła do mnie Ania.
-Tak właśnie myślam.-powiedziałam najciszej jak mogłam.
-O...Widzę,że pan Dąbrowski raczył pokazać się na lekcji.No proszę.Pierwszy dzień w szkole i spóźnić się?!Ale jak jesteś nowy to ci to usprawiedliwie-powiedziała nauczycielka.
-Dobrze już nie będę się spóźniać.-odpowiedział.
-To teraz siadaj...O! Jest wolna ławka przed dziewczynami!-pani pokazała palcem na nas.
-No to świetnie...-westnełam do siebie.
Kiedy matematyczka kazała nam przychodzić do tablicy i robić zadania to nadeszła w końcu moja kolej.Wyszłam z ławki a ON ciągle się na mnie patrzył i uśmiechał.Niestety ja go ignorowałam.Po 4 minutach skończyłam rozwiązywać zadanie wyznaczone przez panią.
Gdy wracałam do ławki zająć miejsce,to ktoś mi wystawił noge i się o nią potknełam.
Cała klasa zaczęła się śmiać.Wiedziałam,że to był mój "sąsiad" na przeciwko mojej i Ani ławki.

Minęły już 5 pozostałych lekcji i pora było wracać do domu.Jak zawsze poszłam odłożyć niepotrzebne książki do szafki.Kiedy zamknełam szafke o mało nie dostałam zawału...
Stał za nią mój "sąsiad".
-Hej laseczko.Co tam u ciebie?-spytał unosząc przy tym brwi w górę i w dół.
-Po pierwsze NIE "laseczko".Po drugie ODWAL SIĘ!-krzyknełam prawie na cały korytarz.
-Jaka uparta.Lubię takie-kolejny raz ruszył brwiami.
Wnerwiona i bez słowa poszłam do szkolnej toalety,gdzie na całe szczęście była moja przyjaciółka.
-Hej,co ty taka wkurzona?-zadała pytanie.
-Ten dupek,który jest nowy się mnie uczepił!-dałam odpowiedź ze złością.
-Opowiesz mi co ci ten "dupek" powiedział?-kolejny raz zapytała
-Dobrze-szybko odpowiedziałam.
Wszystko dokładnie opowiedziałam dziewczynie.Była sama tym zaskoczona.
Wyszłyśmy z toalety.
Nadszedł czas aby wrócić do domu.Pożegnałam się z Anią.
Nie chciałam wyjść tylnym wyjściem lecz niestety nie miałam wyjścia,bo tam stał ten cały dupek.Nie miałam też mieć zamiaru być przez niego zobaczona.Wydawało mi się,że on mnie nie zobaczył.
Gdy tylko wyszłam na próg i zeszłam ze schodów,usłyszałam,że ktoś za mną idzie.Zaczęłam powoli biec.A osoba za mną też zaczynała to robić.
Czułam,że ktoś lub coś mnie dogania i...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuje za czytanie mojego bloga❤ To już jest drugi rozdział a już was jest ponad 70! Jeszcze raz wam dziękuje❤

środa, 25 lutego 2015

Rozdział 1

To był ranek.Ciężko było mi stać z łóżka.Lecz zebrałam swoje siły i wstałam.Zrobiłam moją poranną gimnastykę i poszłam wybrać ubrania i czystą bieliznę.Popędziłam do łazienki,która znajdowała się w moim pokoju.Ubrałam:czarny podkoszulek,granatowe spodnie,granatową bluzę i białe krótkie conversy.Włosy uczesałam w kitkę.To jest moja fryzura na codzień.Wyszłam z pokoju kierując 
się do kuchni.Przywitałam się z moją rodzicielką.
-Część mamo!-krzyknełam do niej
-Część córuniu!-powiedziała
Na śniadanie zjadłam naleśniki z czekoladą,które zrobiła mi mama.Kiedy skończyłam jeść posiłek spojrzałam na zegarek w te telefonie.
-Jest 8:00.Spokojnie zdąrzę.Mam na 9:00-powiedziałam sama do siebie.
Skierowałam się na górę żeby zrobić sobie lekki makijaż.Po skończeniu mojego makijażu nagle w domu rozgległ się dzwonek do dzwi.Pobiegłam je otworzyć. Okzało się,że to moja przyjaciółka Ania.
-Idziemy razem do szkoły?-Spytała zanim zdąrzyłam się z nią przywitać.
-Nie ma sprawy!-odpowiedziałam
Wziełam ,pożegnałam się z mamą i wyszłam.
Po drodze śpiewałyśmy po zwrotce "One Last Time".Gdy nadeszła moja kolej śpiewania usłyszałyśmy,że ktoś za nami idzie.To był chłopak.Złapał mnie za ramię: powiedział:
-Ładnie śpiewasz
Razem z Anią byłyśmy przestraszone
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To właśnie był mój pierwszy rozdział mam nadzięję,że wam się spodobał �� do następnego!
PS:Tak tym chłopakiem jest Jaś❤










wtorek, 24 lutego 2015

Blog o JDabrowsky

Witam was bardzo serdecznie.To jest mój nowy blog.Będę tutaj pisała fanfiction o JDabrowsky.Mam na imię Klaudia o dalsze pytania zapraszam na mojego aska ( http://ask.fm/klaudii777) instagrama ( https://instagram.com/shakeitoff.butera.a/).
Jak możecie podejrzewać jestem firanką Jasia i fanką Ariany Grande oraz Lary Croft (Angeliny Jolie).
Teraz opiszę wam główne postacie:
1.Lara Croft:Lat 17
Dziewczyna,która kocha śpiewać.Ma zgrabną sylwetkę i brązowe włosy.Jest jedynaczką,ale ma swoją kochaną kuzynkę Agę.Kocha też swoją rodzinę i psa:Cynamon.

2.Jan Dąbrowski:Lat 17
Chłopak,który przeprowadził się do nowego miasta.Trafia do nowej szkoły,szybko znajduje swoje towarzystwo.Jest klasowym podrywaczem.Lubi robić dziewczyną dowcipy.Resztę dowiecie się w 1 rozdziale ;)

To już koniec mojego wpisu mam nadzieję,że wam spodobają się moje opowiadania ❤
Do pierwszego rozdziału❤

Tak wygląda Lara z Jasiem (mój wspaniały photoshop xd)