niedziela, 22 marca 2015

Rozdział 5

Po skończonej rozmowie postanowiłam iść coś zjeść.
Wybrałam kawałek ciasta cytrynowego.
Gdy go zjadłam to później pozmywałam naczynia.
Wróciłam do oglądania.
Wziełam telofon w celu przeglądania instagrama.
Nie wiem czemu ale jakoś byłam bardzo zadowolona z tego spotkania z Jasiem...

Nie wiem jak,ale zasnęłam na kanapie.Obudziły mnie promyki słońca rażące w moje oczy.
Podniosłam się i zobaczyłam swoją mamę siedzącą obok mnie.
-Hej mamo!-powiedział do niej z uśmiechem-Która godzina?
-Hej córuniu.Jest 7:40-odpowiedziała.
Wstałam i poszłam się ogarnąć.
Umyłam włosy,nabalsamowałam swoje ciało i wyszłam z łazienki.
Oczywiście byłam w ręczniku.
Podeszłam do szafy i wybrałam ubrania.
Zdecydowałam się na czarną bluzkę bez ramiączek,czarne rurki,szpilki takiego samego koloru,białe kolczyki perełki i naszyjnik typu obroży też czarny.
Położyłam ciuchy na łóżko i powędrowałam do łazienki wysuszyć włosy.
Zajęło mi to 30 minut.Odrazu wziełam ze sobą ubrania i czystą bieliznę.Włosy związałam w wysokiego kucyka.I mój lekki makijaż.
Nagle zadzwonił telefon.
Odebrałam go.
-Halo?-spytałam
-Hej piękna-odpowiedział mi bardzo znany głos
-Skąd do cholery masz mój numer?!-krzyknełam
-Mam swoje sposoby...Masz czas dzisiaj się spotkać?
-Nie wiem...Oddzwonie.Ok?
-Ok.Pa pa mała-pożegnał się.
Tak to był Jaś.
Zdenerwowałam się trochę,ponieważ martwiło mnie to skąd na prawdę on zna mój numer.
Położyłam się na łóżko.
Myślałam o tej rozmowie.
Następnie wzięłam telefon do ręki i zapisałam jego numer.
Nie wiem kiedy,ale zasnęłam.
Obudziła mnie moja mama.
-Lara idziesz ze mną do sklepu?-spytała się radośnie.
-No mogę iść-uśmiechnełam się do niej.
Ubrałam tylko szarą bluzę.
Komórkę dałam do kieszeni.

Gdy byłam z moją rodzicielką w sklepie zauważyłam znaną mi sylwetkę.
-O nie tylko nie on...-pomyślałam.
Nie dawno z nim romawiałam.
Ominełam go szerokim łukiem.
Miałam nadzieję,że mnie nie rozpozna,ale głupia ja spojrzałam na chwilę na niego.A on puścił mi oczko.

W sklepie byłam jeszcze z jakieś 15 minut.
Wsiadłam z mamą do samochodu i wruciłyśmy do domu.
Kiedy weszłam do domu odrazu pobiegłam usiąść na kanapę i zadzwoniłam do Ani.
-Tak słucham?-odebrała
-Hej Ania chciałabyś do mnie przyjść?
-Jasne!Będę za 10 minut!-odpowiedziała i rozłączyła się.
Zaśmiałam się do siebie.
-Mamo,Ania do nas przyjdzie zaraz.-powiedziałam do niej
-A niech przychodzi.Zje z nami obiad.

Rzeczywiście minęło równo 10 minut a do mojego domu zapukała Ania.
Przywitałyśmy się i powędrowałyśmy do salonu.
-Dzień dobry-powiedziała moja przyjaciółka do mojej mamy.
-Dzień dobry. .Będziecie jadły pizze?Bo to zrobiłam tylko na obiad.
-Ok-odpowiedziałyśmy.

Moja rodzicielka wyjęła talerze i dała na nich po 2 kawałki pizzy.Do picia przygotowała nam sok wiśniowy.
Powiedziałyśmy jej,że zjemy na górze,w moim pokoju.
Jadłyśmy go w ciszy.Tą ciszę przerwała Ania.
-Ej a co z tym Jasiem?
-A lepiej nie pytaj.Dzisiaj rano do mnie zadzwonił,spytał czy bym się z nim nie umówiła...-odpowiedziałam
-To na co czekasz?!To jest mega ciacho,a ty mu odmawiasz?!
-Żeby było to takie proste...
Skończyłyśmy jeść i odłożyłyśmy talerze na biurko.

Przez 20 minut rozmawiałyśmy o gwiazdach,modzie i plotkowałyśmy.Jak przystaje na dziewczyny.
Oczywiście jak nasze spotkanie nie mogło odbyć się bez zdjęc?No właśnie nie  mogło.
Naszą "sesję" przerwał SMS.
Od kogo?Chyba wiadomo.
Nie?Przecież oczywiste,że to był Jaś.
-No co czekasz?Czytaj!-namawiała mnie przyjaciółka.
W SMS'ie było napisane:
"Hej piękna,masz czas spotkać się dzisiaj ze mną?Bo miałaś chyba do mnie oddzwonić,ale zapomiałaś.
Jeśli nie to rozumiem,ale wiedz,że m ie się nie wystawia..."
W tej chwili mnie to zatkało.Nie miałam ochoty na to.Szybko odpisałam mu,że nie mogę.
Położyłam głowę w poduszki.
-Co się stało?-spytała ze smutkiem moja przyjaciółka.
W tym momencie podniosłam się z łóżka i usiadłam na kanapę,która znajdowała się po lewej stronie łóżka,i włączyłam telewizor.
-Nic...poprostu czasami mam dość tego wszystkiego...
-Wszystkiego czyli czego?-nadal się dopytywała.
-Życia,miłości i szczęścia...
-Niby dlaczego?-Ania usiadła obok mnie.
-Pamiętasz Martina?
-Tak...
-Pamiętasz co on mi zrobił?...
-No tak,ale...-odpowiedziała z smutkiem.
-Jakie "ale"?!Ja nie chcę się z powrotem zakochiwać i przeżyć znowu to samo...-wybuchnełam z płaczem.
-No dobrze....-przytuliła mnie.
Łzy spływały mi po policzkach.
Przytuliłam się do Anii.
Siedziałyśmy tak z 10 minut.
Kiedy się trochę uspokoiłam,wziełam ramkę z zdjęciem.
Na zdjęciu byłam ja i moje kuzynki.
-Dlaczego ich tu teraz ze mną nie ma....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bardzo was przepraszam za moją wielką nieobecność na blogu,ale miałam naprawdę duże i smutne powody,że mnie nie było.
Umarła przyjaciółka mojej cioci...
Jeszcze jutro/dzisiaj (8 kwiecień) mam urodziny.Mam nadzieję,że mi wybaczycie ;_; :)
Instagram:instagram.com/kylizzle.my.nizz
Pytajcie♥:ask.fm/klaudii777

wtorek, 3 marca 2015

Rozdział 4

Kiedy go czytałam to na początku był wodoczny napis "To nie będzie tylko jeden list".Nie zrozumiałam tego dokładnie.Na końcu było napisane "Be my babe".Był też podpis tylko,że on był zamazany i nie czytelny.Ja go poprostu nie rozumiem.

Włożyłam list do koperty.Ciągle rozmyślałam o nim.
Kto to mógł by być?-Zadawałam sobie pytania w myślach.

Po chwili spojrzałam na telefon. W celu zobaczenia godziny.                   -Co?!1:00?!-krzyknełam-Tak długo myślałam nad tym cholernym listem?!.Odrazu pobiegłam do łazienki umyć się.

I zaczął się kolejny piękny ranek,a ja nie byłam w dobrym humorze.Wstałam i zrobiłam poranną toaletę.
Tym razem ubrałam jasno różowy sweter,który był dla mnie jak sukienka.Pod swetrem miałam tylko specjalne białe bokserki,które wyglądają jak spodenki.Miałam na sobie jeszcze jasne cienkie rajstopy dobrane do mojego koloru skóry.I oczywiście białe szpilki.A włosy? Związałam w kitke.Tylko,że tym razem nie miałam grzywki.
Sama nawet nie wiedziałam dlaczego tak się "wystroiłam",ale taki styl mi się nawet podoba.
Zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły.
Słuchając muzyki troszkę nuciłam piosenki.
Ale przypomniałam sobie o tym liście.
Czy ja mogę w końcu o tym nie myśleć?!-ppmyślałam.

Przekroczyłam próg szkoły.Zobaczyłam stojącą Anię obok szagek.
Poszłam w jej kierunku.
-Hej Lara!-krzykneła a potem mnie przytuliła.
-Hej kochana!-odzajemniłam uścisk.
-I co?wymyśliłaś kto może jest tym twoim wielbicielem?-spytała
-Nie-burknełam.
Jeszcze chwilę gadałyśmy.Zadzwonił dzwonek i poszłyśmy na lekcje.
Gdy siedziałam w ławce czułam na sobie czyjś wzrok.Podniosłam wzrok do góry.Zobaczyłam,że to Jaś tak się na mnie patrzy.Popatrzyłam na niego i uniosłam jedná brew do góry a on puścił mi oczko.Ja na to tylko przekręciłam oczami.
Tym razem lekcje naprawdę szybko minęły.
Stałam przy szafkach oglądając na telefonie różne strony.Nagle poczułam ręcę na moich biodrach i,że ktoś przytula mnie w talii.Obróciłam głowę do tyłu.To był Janek.Odrazu wyrwałam się od niego jak poparzona. 
-Ej skarbie co się dzieję?-powiedział.
-Nie mów tak do mnie! Ja ciebie wogóle nie znam!-krzyknełam.            -To poznasz.-oznajmił-Pójdziesz ze mną do restauracji coś zjeść?-spytał.
-No niech ci będzie...-odpowiedziałam.

Razem z Jasiem poszliśmy do wybranej przez niego restauracji.
Zajeliśmy swoje miejsce.
Nagle przyszła kelnerka.
- Dzień Dobry, mogłabym przyjąć wasze zamówienie?-spytała
-Ja poproszę pierogi po meksykańsku i do tego sok pomarańczowy-powiedziałam swoje zamówienie
-Ja to samo-odpowiedział Jaś kelnerce.
Uniosłam jedną brew do góry.

Z perspektywy Jasia:

Postanowiłem zamówić to do ona.Może wpadne jej do gustu.
Ta dziewczyny mi się cholernie podoba.Ale jest uparta.
-Seksownie dziś wyglądasz- powiedziałem do niej i mrugnołem okiem.
-Aha?-odpowiedziała.
Trochę jej odpowiedź mnie zdenerwowała,ale próbowałem tego nie pokazywać.
-Może...Opowiesz coś o sobie?-spytała.
-Opowiem...Po co?-odpowiedziałem-Dowiesz się mała coś o mnie w między czasie-spojrzałem się na nią.
-Twoja sprawa-burkneła.
Kelnerka podała nam nasze dania.
Zjedliśmy je dość szybko.Nagle przyszedł mi bardzo dobry pomysł.
-Masz ochotę przyjść do mnie?
-Co?! Ledwo się znamy a ty już mnie do swojego domu chcesz zabrać?!-krzykneła.
-No dobrze.Nerwusiu-Powiedziałem to śmiejąc się.
Ona odpowiedziała mi to spojrzeniem "zabiję cię dupku".
Wyszliśmy z restauracji.
-Odprowadzisz mnie do domu?-usłyszałem jej głos.
-No jasne!-dałem jej szybką odpowiedzieć.
Szczerze ona była tylko do zabawy.Jak te inne puste laski.Ale ona miała coś w sobie takiego czego opisać noe mogłem.
-Przestań o niej myśleć.Masz się tylko z nią zabawić i koniec!-Mówiłem w swoich myślach.

Kiedy dotarliśmy do jej domu ona nagle powiedziała:
-Dzięki za wspaniały dzień!Ale i tak nie myśl,że będę twoja debilu.-uśmiechneła się do mnie,stojąc przed drzwiami do swojego domu.
-Zobaczymy...-puściłem oczko w jej stronę i poszedłem w stronę do domu.

Perspektywa Lary

Weszłam do swojego domu z uśmiechem.
Mojej mamy jeszcze nie było więc miałam dużo czasu dla siebie.
Włączyłam telewizor.Zobaczyłam,że leci mój ulubiony serial.
Oglądając go ciągle rozmyślałam o Jasiu.
Czy ja się w nim zakochałam?
Nie...To niemożliwe.
Nagle zadzwonił mój telefon.
Poszłam odebrać.To była moja przyjaciółka.
Oczywiście,że musiałam wszystko jej opowiedzieć.
Po skończonej rozmowie postanowiłam iść coś zjeść.
Wybrałam kawałek ciasta cytrynowego.
Gdy go zjadłam to później pozmywałam naczynia.
Wróciłam do oglądania.
Wziełam telofon w celu przeglądania instagrama.
Nie wiem czemu ale jakoś byłam bardzo zadowolona z tego spotkania z Jasiem...