wtorek, 3 marca 2015

Rozdział 4

Kiedy go czytałam to na początku był wodoczny napis "To nie będzie tylko jeden list".Nie zrozumiałam tego dokładnie.Na końcu było napisane "Be my babe".Był też podpis tylko,że on był zamazany i nie czytelny.Ja go poprostu nie rozumiem.

Włożyłam list do koperty.Ciągle rozmyślałam o nim.
Kto to mógł by być?-Zadawałam sobie pytania w myślach.

Po chwili spojrzałam na telefon. W celu zobaczenia godziny.                   -Co?!1:00?!-krzyknełam-Tak długo myślałam nad tym cholernym listem?!.Odrazu pobiegłam do łazienki umyć się.

I zaczął się kolejny piękny ranek,a ja nie byłam w dobrym humorze.Wstałam i zrobiłam poranną toaletę.
Tym razem ubrałam jasno różowy sweter,który był dla mnie jak sukienka.Pod swetrem miałam tylko specjalne białe bokserki,które wyglądają jak spodenki.Miałam na sobie jeszcze jasne cienkie rajstopy dobrane do mojego koloru skóry.I oczywiście białe szpilki.A włosy? Związałam w kitke.Tylko,że tym razem nie miałam grzywki.
Sama nawet nie wiedziałam dlaczego tak się "wystroiłam",ale taki styl mi się nawet podoba.
Zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły.
Słuchając muzyki troszkę nuciłam piosenki.
Ale przypomniałam sobie o tym liście.
Czy ja mogę w końcu o tym nie myśleć?!-ppmyślałam.

Przekroczyłam próg szkoły.Zobaczyłam stojącą Anię obok szagek.
Poszłam w jej kierunku.
-Hej Lara!-krzykneła a potem mnie przytuliła.
-Hej kochana!-odzajemniłam uścisk.
-I co?wymyśliłaś kto może jest tym twoim wielbicielem?-spytała
-Nie-burknełam.
Jeszcze chwilę gadałyśmy.Zadzwonił dzwonek i poszłyśmy na lekcje.
Gdy siedziałam w ławce czułam na sobie czyjś wzrok.Podniosłam wzrok do góry.Zobaczyłam,że to Jaś tak się na mnie patrzy.Popatrzyłam na niego i uniosłam jedná brew do góry a on puścił mi oczko.Ja na to tylko przekręciłam oczami.
Tym razem lekcje naprawdę szybko minęły.
Stałam przy szafkach oglądając na telefonie różne strony.Nagle poczułam ręcę na moich biodrach i,że ktoś przytula mnie w talii.Obróciłam głowę do tyłu.To był Janek.Odrazu wyrwałam się od niego jak poparzona. 
-Ej skarbie co się dzieję?-powiedział.
-Nie mów tak do mnie! Ja ciebie wogóle nie znam!-krzyknełam.            -To poznasz.-oznajmił-Pójdziesz ze mną do restauracji coś zjeść?-spytał.
-No niech ci będzie...-odpowiedziałam.

Razem z Jasiem poszliśmy do wybranej przez niego restauracji.
Zajeliśmy swoje miejsce.
Nagle przyszła kelnerka.
- Dzień Dobry, mogłabym przyjąć wasze zamówienie?-spytała
-Ja poproszę pierogi po meksykańsku i do tego sok pomarańczowy-powiedziałam swoje zamówienie
-Ja to samo-odpowiedział Jaś kelnerce.
Uniosłam jedną brew do góry.

Z perspektywy Jasia:

Postanowiłem zamówić to do ona.Może wpadne jej do gustu.
Ta dziewczyny mi się cholernie podoba.Ale jest uparta.
-Seksownie dziś wyglądasz- powiedziałem do niej i mrugnołem okiem.
-Aha?-odpowiedziała.
Trochę jej odpowiedź mnie zdenerwowała,ale próbowałem tego nie pokazywać.
-Może...Opowiesz coś o sobie?-spytała.
-Opowiem...Po co?-odpowiedziałem-Dowiesz się mała coś o mnie w między czasie-spojrzałem się na nią.
-Twoja sprawa-burkneła.
Kelnerka podała nam nasze dania.
Zjedliśmy je dość szybko.Nagle przyszedł mi bardzo dobry pomysł.
-Masz ochotę przyjść do mnie?
-Co?! Ledwo się znamy a ty już mnie do swojego domu chcesz zabrać?!-krzykneła.
-No dobrze.Nerwusiu-Powiedziałem to śmiejąc się.
Ona odpowiedziała mi to spojrzeniem "zabiję cię dupku".
Wyszliśmy z restauracji.
-Odprowadzisz mnie do domu?-usłyszałem jej głos.
-No jasne!-dałem jej szybką odpowiedzieć.
Szczerze ona była tylko do zabawy.Jak te inne puste laski.Ale ona miała coś w sobie takiego czego opisać noe mogłem.
-Przestań o niej myśleć.Masz się tylko z nią zabawić i koniec!-Mówiłem w swoich myślach.

Kiedy dotarliśmy do jej domu ona nagle powiedziała:
-Dzięki za wspaniały dzień!Ale i tak nie myśl,że będę twoja debilu.-uśmiechneła się do mnie,stojąc przed drzwiami do swojego domu.
-Zobaczymy...-puściłem oczko w jej stronę i poszedłem w stronę do domu.

Perspektywa Lary

Weszłam do swojego domu z uśmiechem.
Mojej mamy jeszcze nie było więc miałam dużo czasu dla siebie.
Włączyłam telewizor.Zobaczyłam,że leci mój ulubiony serial.
Oglądając go ciągle rozmyślałam o Jasiu.
Czy ja się w nim zakochałam?
Nie...To niemożliwe.
Nagle zadzwonił mój telefon.
Poszłam odebrać.To była moja przyjaciółka.
Oczywiście,że musiałam wszystko jej opowiedzieć.
Po skończonej rozmowie postanowiłam iść coś zjeść.
Wybrałam kawałek ciasta cytrynowego.
Gdy go zjadłam to później pozmywałam naczynia.
Wróciłam do oglądania.
Wziełam telofon w celu przeglądania instagrama.
Nie wiem czemu ale jakoś byłam bardzo zadowolona z tego spotkania z Jasiem...

6 komentarzy: