Po skończonej rozmowie postanowiłam iść coś zjeść.
Wybrałam kawałek ciasta cytrynowego.
Gdy go zjadłam to później pozmywałam naczynia.
Wróciłam do oglądania.
Wziełam telofon w celu przeglądania instagrama.
Nie wiem czemu ale jakoś byłam bardzo zadowolona z tego spotkania z Jasiem...
Nie wiem jak,ale zasnęłam na kanapie.Obudziły mnie promyki słońca rażące w moje oczy.
Podniosłam się i zobaczyłam swoją mamę siedzącą obok mnie.
-Hej mamo!-powiedział do niej z uśmiechem-Która godzina?
-Hej córuniu.Jest 7:40-odpowiedziała.
Wstałam i poszłam się ogarnąć.
Umyłam włosy,nabalsamowałam swoje ciało i wyszłam z łazienki.
Oczywiście byłam w ręczniku.
Podeszłam do szafy i wybrałam ubrania.
Zdecydowałam się na czarną bluzkę bez ramiączek,czarne rurki,szpilki takiego samego koloru,białe kolczyki perełki i naszyjnik typu obroży też czarny.
Położyłam ciuchy na łóżko i powędrowałam do łazienki wysuszyć włosy.
Zajęło mi to 30 minut.Odrazu wziełam ze sobą ubrania i czystą bieliznę.Włosy związałam w wysokiego kucyka.I mój lekki makijaż.
Nagle zadzwonił telefon.
Odebrałam go.
-Halo?-spytałam
-Hej piękna-odpowiedział mi bardzo znany głos
-Skąd do cholery masz mój numer?!-krzyknełam
-Mam swoje sposoby...Masz czas dzisiaj się spotkać?
-Nie wiem...Oddzwonie.Ok?
-Ok.Pa pa mała-pożegnał się.
Tak to był Jaś.
Zdenerwowałam się trochę,ponieważ martwiło mnie to skąd na prawdę on zna mój numer.
Położyłam się na łóżko.
Myślałam o tej rozmowie.
Następnie wzięłam telefon do ręki i zapisałam jego numer.
Nie wiem kiedy,ale zasnęłam.
Obudziła mnie moja mama.
-Lara idziesz ze mną do sklepu?-spytała się radośnie.
-No mogę iść-uśmiechnełam się do niej.
Ubrałam tylko szarą bluzę.
Komórkę dałam do kieszeni.
Gdy byłam z moją rodzicielką w sklepie zauważyłam znaną mi sylwetkę.
-O nie tylko nie on...-pomyślałam.
Nie dawno z nim romawiałam.
Ominełam go szerokim łukiem.
Miałam nadzieję,że mnie nie rozpozna,ale głupia ja spojrzałam na chwilę na niego.A on puścił mi oczko.
W sklepie byłam jeszcze z jakieś 15 minut.
Wsiadłam z mamą do samochodu i wruciłyśmy do domu.
Kiedy weszłam do domu odrazu pobiegłam usiąść na kanapę i zadzwoniłam do Ani.
-Tak słucham?-odebrała
-Hej Ania chciałabyś do mnie przyjść?
-Jasne!Będę za 10 minut!-odpowiedziała i rozłączyła się.
Zaśmiałam się do siebie.
-Mamo,Ania do nas przyjdzie zaraz.-powiedziałam do niej
-A niech przychodzi.Zje z nami obiad.
Rzeczywiście minęło równo 10 minut a do mojego domu zapukała Ania.
Przywitałyśmy się i powędrowałyśmy do salonu.
-Dzień dobry-powiedziała moja przyjaciółka do mojej mamy.
-Dzień dobry. .Będziecie jadły pizze?Bo to zrobiłam tylko na obiad.
-Ok-odpowiedziałyśmy.
Moja rodzicielka wyjęła talerze i dała na nich po 2 kawałki pizzy.Do picia przygotowała nam sok wiśniowy.
Powiedziałyśmy jej,że zjemy na górze,w moim pokoju.
Jadłyśmy go w ciszy.Tą ciszę przerwała Ania.
-Ej a co z tym Jasiem?
-A lepiej nie pytaj.Dzisiaj rano do mnie zadzwonił,spytał czy bym się z nim nie umówiła...-odpowiedziałam
-To na co czekasz?!To jest mega ciacho,a ty mu odmawiasz?!
-Żeby było to takie proste...
Skończyłyśmy jeść i odłożyłyśmy talerze na biurko.
Przez 20 minut rozmawiałyśmy o gwiazdach,modzie i plotkowałyśmy.Jak przystaje na dziewczyny.
Oczywiście jak nasze spotkanie nie mogło odbyć się bez zdjęc?No właśnie nie mogło.
Naszą "sesję" przerwał SMS.
Od kogo?Chyba wiadomo.
Nie?Przecież oczywiste,że to był Jaś.
-No co czekasz?Czytaj!-namawiała mnie przyjaciółka.
W SMS'ie było napisane:
"Hej piękna,masz czas spotkać się dzisiaj ze mną?Bo miałaś chyba do mnie oddzwonić,ale zapomiałaś.
Jeśli nie to rozumiem,ale wiedz,że m ie się nie wystawia..."
W tej chwili mnie to zatkało.Nie miałam ochoty na to.Szybko odpisałam mu,że nie mogę.
Położyłam głowę w poduszki.
-Co się stało?-spytała ze smutkiem moja przyjaciółka.
W tym momencie podniosłam się z łóżka i usiadłam na kanapę,która znajdowała się po lewej stronie łóżka,i włączyłam telewizor.
-Nic...poprostu czasami mam dość tego wszystkiego...
-Wszystkiego czyli czego?-nadal się dopytywała.
-Życia,miłości i szczęścia...
-Niby dlaczego?-Ania usiadła obok mnie.
-Pamiętasz Martina?
-Tak...
-Pamiętasz co on mi zrobił?...
-No tak,ale...-odpowiedziała z smutkiem.
-Jakie "ale"?!Ja nie chcę się z powrotem zakochiwać i przeżyć znowu to samo...-wybuchnełam z płaczem.
-No dobrze....-przytuliła mnie.
Łzy spływały mi po policzkach.
Przytuliłam się do Anii.
Siedziałyśmy tak z 10 minut.
Kiedy się trochę uspokoiłam,wziełam ramkę z zdjęciem.
Na zdjęciu byłam ja i moje kuzynki.
-Dlaczego ich tu teraz ze mną nie ma....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bardzo was przepraszam za moją wielką nieobecność na blogu,ale miałam naprawdę duże i smutne powody,że mnie nie było.
Umarła przyjaciółka mojej cioci...
Jeszcze jutro/dzisiaj (8 kwiecień) mam urodziny.Mam nadzieję,że mi wybaczycie ;_; :)
Instagram:instagram.com/kylizzle.my.nizz
Pytajcie♥:ask.fm/klaudii777
świetne opowiadanie :) czekam na następne :D Zajrzyj do nas bol-wszystkich-chwytow.blogspot.com
OdpowiedzUsuńświetne opowiadanie :) czekam na następne :D Zajrzyj do nas bol-wszystkich-chwytow.blogspot.com
OdpowiedzUsuńmega *3*
OdpowiedzUsuńjeśli masz tę małą chwilę wpadnij tu (jaś w roli głównej) xD
http://i-love-music-and-i-love-you-too.blogspot.com/
Super piszesz. http://kochamciejas.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńSuper piszesz. http://kochamciejas.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńhttp://kochamciejas.blogspot.com/ Czekam`y na next`a.!!
OdpowiedzUsuńa gdzie next?
OdpowiedzUsuńŁadnie piszesz ale...dlaczego akurat o nim? D:
OdpowiedzUsuńCzemu tak marnujesz swój talent?
Wybaczcie...nie lubię go a znalazłam się tu przez przypadek :/